Odc. 26. Syndrom gotującej żaby


frog, żaba

Od długiego czasu przyglądam się jak różne grupy zawodowe, z różnych firm, zakładów, instytucji, wykazują się dużą determinacją, by zacząć walkę o wyższe wynagrodzenia, poprawę warunków pracy. Jestem pełna podziwu i szacunku dla protestujących nauczycieli, że pomimo wielu różnic, jakie między nimi są, potrafili się zjednoczyć i trwają w swoim proteście już drugi tydzień. Nie odpuszczają. Gdzie jest nasza determinacja? Co się z nami stało, że tak biernie pozwalamy na coraz gorsze warunki pracy i upokarzające ciężką pracę zarobki? Kiedyś czytałam o syndromie gotującej żaby i patrząc się na naszych pracowników i zresztą też sama na siebie, doszłam do wniosku, że jako pracownicy Poczty Polskiej mamy syndrom gotującej żaby. Na czym to polega? Wkłada się żabę do garnka z chłodną wodą i po chwili włącza się palnik pod garnkiem. Żaba będzie siedziała spokojnie. Woda będzie się robiła coraz cieplejsza, ale żabie to nie będzie przeszkadzać. Gdy woda zacznie być za gorąca dla żaby, nie będzie potrafiła się już uwolnić. Jej mięśnie ulegną uszkodzeniu i z czasem ugotuje się żywcem. I tak właśnie widzę nas pracowników, jako te żaby włożone kiedyś do chłodnej wody w garnku, gdzie z roku na rok, jak podnosząca się temperatura wody, pogarszają się nasze warunki pracy, zarabiamy coraz mniej, ale nie opuszczamy tej firmy, nie wyskakujemy z garnka, póki na to jeszcze jest czas. Pozwalamy powoli się ugotować żywcem, jak ta żaba. Nowi pracownicy, którzy przychodzą do pracy, bardzo szybko opuszczają nasze szeregi, gdyż wrzucenie żaby do wrzątku sprawi, że się poparzy, ale zdąży wyskoczyć i się uratować. I tak zachowują się nowi pracownicy. Wiem, że z każdej sytuacji, z każdej opresji można się uratować, można coś zrobić tym bardziej, że jak ta żaba nie jesteśmy sami w tym garnku. Jest nas kilkadziesiąt tysięcy. Wspierając jeden drugiego, moglibyśmy zmniejszyć lub w ogóle wyłączyć ten palnik pod naszym garnkiem. Nie musimy dać się ugotować żywcem. Obudźmy się i zróbmy coś. Cokolwiek.

Aga.